Joanna Preisner, która wraz z mężem napisała książkę „Jak sprzedać mieszkanie i nie zwariować” przedstawia korzyści płynące z samodzielnej sprzedaży nieruchomości oraz potencjał tkwiący w tym runku. W rozmowie z Kingą Piwowarską dzieli się również cennymi doświadczeniami płynącymi z 15-sto letniej obecności w branży.

Dlaczego Państwa zdaniem lepiej jest wziąć sprawy we własne ręce i zamiast zdawać się na współpracę z agencją pośrednictwa nieruchomości, lepiej samodzielnie zająć się sprzedażą mieszkania?

Mówiąc pragmatycznie – ponieważ posiadając odpowiednią wiedzę i umiejętności można na tym zaoszczędzić. Pośrednik w końcu zawsze z każdej zrealizowanej transakcji bierze część dla siebie. W dodatku nikt nie jest w stanie lepiej sprzedać mieszkania niż zaangażowany i kreatywny właściciel, który zna i wręcz czuje duszę apartamentu. Ale wszystkie te kwestie mają dla nas osobiście znaczenie drugorzędne. Sprzedaż mieszkania to przede wszystkim wspaniałe, twórcze, inspirujące i pouczające doświadczenie. Cały proces sprzedażowy to prawdziwa przygoda. Trzeba jak najlepiej się do niego przygotować – zdefiniować cechy potencjalnego kupca, określić atuty naszego apartamentu, przeanalizować możliwie wiele elementów, w tym między innymi najbliższe otoczenie lokum. Zgromadzona wiedza pomoże precyzyjnie skroić ofertę, uwypuklić najlepsze strony mieszkania, wybrać odpowiednie kanały dotarcia oraz uzbroi nas w przekonujące argumenty. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze kilka sztuczek, zwłaszcza z obszaru marketingu sensorycznego oraz spotkanie z drugim człowiekiem, czyli emocjonujące nie raz negocjacje. Każda sfinalizowana transakcja to prawdziwy zastrzyk pozytywnej energii. To uzależnia!

Z jakimi największymi trudnościami borykają się właściciele mieszkań chcący je zbyć?

Proces sprzedaży mieszkania jest złożony, więc trudno wskazać jeden etap, na którym mogą pojawić się poważne problemy. Wiele zależy od samego mieszkania, ale i nas samych. Dla introwertyka koszmarem będą zapewne negocjacje. Jeżeli mamy jednak wybrać jakiś jeden obszar, to wskazalibyśmy na kwestie prawno-finansowe. Nie posiadając doświadczenia w sprzedaży mieszkania, możemy bardzo wiele stracić. Chodzi tutaj nie tylko o brak umiejętności oszacowania realnej wartości naszego lokum, co może skutkować wystawieniem go po zaniżonej cenie, ale również o formalności związane z podatkami. W końcu sprzedanie mieszkania wiązać się będzie z uzyskaniem dochodu, który podlega opodatkowaniu, o czym często się zapomina! Ale są też sposoby, które w pewnych przypadkach pozwalają uniknąć płacenia fiskusowi, o czym piszemy zresztą w naszej książce.

Książka „Jak sprzedać mieszkanie i nie zwariować” jest oparta na Państwa osobistych doświadczeniach. Co sprawiło, że zdecydowali się Państwo na podjęcie się zadania przygotowania tak unikatowego w skali rynku poradnika?

Pomysł na książkę zrodził się z naszej potrzeby dzielenia się wiedzą i doświadczeniem. My też kiedyś startowaliśmy w tej branży, popełnialiśmy błędy i uczyliśmy się każdego dnia nowych rzeczy. Dlaczego nie mielibyśmy oszczędzić niejednej duszy zmartwień wynikających z takiej pracy? Na rynku nieruchomości działamy już blisko 15 lat, więc w naszych głowach kotłuje się od przemyśleń na temat branży. Wiemy, jak skutecznie sprzedawać nieruchomości i tym właśnie chcieliśmy się podzielić. Jak to się teraz modnie mówi – sprzedajemy nasze know how. Ale wydana przez nas pozycja to nie tylko suchy poradnik, ale także autentyczna opowieść o sporym kawałku naszej wspólnej historii, będącej jednocześnie fascynującą przygodą. Na kartach „Jak sprzedać mieszkanie i nie zwariować” przytaczamy realne sytuacje, zabawne anegdoty oraz przykłady z życia wzięte. Jednego możecie być więc pewni: w tej książce nie ma żadnej ściemy.

Jaką najważniejszą lekcję przyniosło Państwo 15-letnia działalność na rynku nieruchomości?

Najważniejsza jest umiejętność pogodzenia aspektu finansowego z estetycznym. Większość inwestorów skupia się na tym, aby uzyskać jak największy wskaźnik powierzchni sprzedażowej, zapominając zupełnie o tym, że obiekt powinien posiadać także walory wizualne. Produkuje się dużo mieszkań ubranych niejednokrotnie w kiczowate formy. Jeśli nie ocierają się o tandetę, to można je określić co najwyżej jako poprawne i nie wychylające się ponad normę. Natomiast jeżeli chce się być widocznym na rynku nieruchomości i osiągać szybkie efekty sprzedażowe, to nie można ograniczać się do przeciętności, inaczej zginiemy w tysiącu ofert dostępnych na portalach ogłoszeniowych. Ludzie rozwijają się zawodowo, idą do przodu i chcą mieszkać w lepszych miejscach. To jest najtrudniejsze w byciu deweloperem – sprostanie oczekiwaniom klientów i tworzenie dla nich przestrzeni, które zostaną przez nich pokochane.

Czy tylko osoby chcące zmienić miejsce zamieszkania bez współpracy z agencją powinny sięgnąć po ten poradnik?

Wiedza, którą przekazujemy w książce przyda się wielu osobom i będzie przystępna dla szerokiego grona odbiorców. Wszystkie zagadnienia poruszone w lekturze są skierowane tak naprawdę do każdego, kto ma ochotę rozpocząć przygodę z szeroko rozumianym obrotem nieruchomościami. Chodzi tutaj zarówno o osoby, które zamierzają zainwestować w rynek mieszkaniowy i czerpać z niego korzyści finansowe, jak i ludzi, którzy planują po prostu zmienić miejsce zamieszkania. Chodzi o zwykłego człowieka, który tak jak my kilkanaście lat temu startuje i potrzebuje pozyskać wiedzę na temat tego, jak się do wszystkiego zabrać.

Zarabianie na rynku nieruchomości kojarzy się raczej z karierą biznesową rodem z Australii lub Stanów Zjednoczonych. Czy również w Polsce może stać się ono sposobem na wygodne i pełne kreatywnych wyzwań życie?

Każdy może być deweloperem, również w Polsce. To wszystko kwestia chęci, profesjonalnego przygotowania, nabycia wiedzy i konsekwentnej realizacji. My sami zaczynaliśmy przecież od blaszanego garażu, który został zaadaptowany na budynek handlowy. Do dzisiaj zresztą przejeżdżamy obok tej nieruchomości z wielkim sentymentem. Nasz apetyt rósł w miarę jedzenia, więc nie zatrzymywaliśmy się i działaliśmy dalej. Później był dom jednorodzinny i małe osiedle domów w zabudowie szeregowej. Następnie rozpoczęły się rozmowy na temat większych inwestycji, potem rysowanie projektów, ciężka nad nimi praca i konsekwentna ich realizacja. Kiedyś zazdrościliśmy znajomym pochodzącym z rodzin, które przekazują zawód z pokolenia na pokolenie. Chodziło przede wszystkim o fakt łatwiejszego startu – w końcu od najmłodszych lat mieli dostęp do wiedzy, która została im w pewnym stopniu wpojona. Wiele osób pewnie myśli, że branża deweloperska również koniecznie potrzebuje takich rodzinnych tradycji. Nasz przykład pokazuje, że nie. Przez kilkanaście lat działalności udało się nam zbudować firmę, z której prowadzenia czerpiemy ogromną satysfakcję. Dzięki tej długiej drodze oraz ciężkiej pracy, jesteśmy obecnie na etapie spełnienia zawodowego. Skoro nam się udało, to podobny sukces może osiągnąć każdy. I za te wszystkie ambitne osoby trzymamy mocno kciuki!